niedziela, 17 maja 2015

01. Ucieczka

Biegłam jak szalona przez las. Biegłam ile sił tylko mogłam.  Niestety rana zadana mi przez jednego z nich wciąż krwawiła mocno przez co byłam coraz słabsza.
Słyszałam wycie psów. Biegłam dalej by nagle wpaść w jakiś głęboki i gęsty zagajnik. Był tak gęsty a jego gałęzie i pnącza były w kolcach. Mimo to przedzierałam się jak głupia byle tylko uciec tym świniom.
Zaczęło się od tego, że widziałam coś czego nie powinnam.
Wracając do początku:
Jak każdego ranka wstałam i wyszłam z pokoju cicho aby nie zbudzić ojczyma pijaka jak mało kto.
Posprzątałam po następnej libacji, ale nie przejęłam się tym tylko robiłam swoje.
Bałam się go jak był pijany, ale jak spał to mogłam ogarniać.
Zjadłam śniadanie zebrałam torbę i wyszłam z domu do szkoły.
Podeszłam na przystanek czekając na busa. Usiadłam i wyciągnęłam książkę.  Czytając przeczekałam czas do autobusu.
Jadąc do szkoły także zatopiłam się w lekturze. Czekając aż dojadę na miejsce zatopiłam się w przygodach pewnej młodej dziewczyny, która wbrew zakazom stała się wojowniczką i walczyła u boku najmężniejszych wojowników. Ja tu nic nie kłamie tak pisze w opisie:-D
Oddałam się marzeniom, że ja kiedyś też bede w końcu wolna, ale muszę jeszcze czekać.
Miałam tylko 15 lat więc do wolności mi jeszcze paru lat brakuje.
Dojechałam do szkoły zebrałam się i wysiadłam .
W szkole jak w szkole nauka i przerwy. Żadnych zmian tylko rutyna, ale mnie cieszyła ta rutyna i fakt iż dzięki szkole nie muszę być w domu
Zaraz po zajęciach poszłam do hotelu, w którym pracuje na pół etatu, aby zebrać pieniądze na własną wolność.
-Elaya już jesteś to wspaniale właśnie się zastanawiałem czy ktoś dzisiaj wcześniej przyjdzie ponieważ mamy dzisiaj wielu gości- usłyszałam już od progu głos mojego przełożonego.
-Jasne już się przebieram i lecę do pracy- odpowiedziałam uśmiechając się spokojnie i poleciałam jak głupia do roboty. Uwinęłam się dość szybko. Podawanie czystych ręczników, sprzątanie, pranie, mycie okien i pokoi lub korytarzy. Robiłam to wszystko juz na tyle dobrze, że nie musiałam się niczym martwić.
Jestem tu najmłodszym pracownikiem, a robię to wszystko z mistrzowską dokładnością wieloletniej pracowniczki. Zależało mi na tej pracy ponieważ dzięki niej miałam kasę i jednocześnie nie była taka zła w dodatku dużo się płaciło za godzinę i nie było ograniczeń wiekowych tak restrykcyjnych jak w innych miejscach.
Cieszyłam się dzisiejszym dniem ponieważ dostałam więcej napiwków niz zwykle. W dodatku odrobiłam więcej godzin co mi kasy więcej przyjdzie.
Wracałam więc do domu w dobrym humorze.
Nagle z jakiejś uliczki usłyszałam głos mojego ojczyma:
-Błagam zostawcie mnie ja nie ma tych pieniędzy!- jego krzyk był słaby, ale słyszalny.
Podeszłam do rogu budynku i kryłam się aby wszystko obserwować.
Pewnie znów zapożyczył się i nie ma jak oddać kretyn jeden.
-Oddasz nam te pieniądze albo cię zabije- facet łysy w czarnym garniturze trzymał mojego ojczyma za poły koszuli mało go nie dusząc przy tym.
-Nie mam tych pieniędzy powaga ale oddam jak tylko zarobię- jego twarz wykrzywiła się w bólu doznanym od ciosu w brzuch.
-Ale ale ty chyba masz córeczkę co nie, a może oddasz nam ją zamiast pieniędzy i w ten sposób spłacisz wszystkie długi co?- usłyszałam szyderczy ton gdzieś z cienia. Stał tam jakiś wysoki koleś niestety nie widziałam go ponieważ ciemność go okrywała jak płachta.
-Nie mogę je oddać- powiedział ojczym, a ja trochę zdziwiona i jednocześnie dumna, że choć raz okazał mi jakieś uczucie, poczułam że się popłaczę.
Do czasu
-To nie jest moja córka więc nawet jeśli bym wam ją oddał to jej matka by was zabiła- to mnie teraz zszokował. Mimo wszystko chciał mnie oddać szmata z niego i tyle. Jednakże bardziej zainteresowało mnie to co powiedział o mojej matce.
Jak to moja matka żyję?! Przecież mówił mi, że zginęła broniąc mnie przed autem na drodze.
Teraz to się wkurzyłam jednakże postanowiłam, że poczekam az wróci do domu.
Koleś w cieniu pokazał coś, a łysy nagle wyciągnął wielki nóż i podciął gardło mojego ojczyma.
Tak sie wystraszyłam, że podczas cofania kopłam jakąś puszkę co zwróciło ich uwage i mnie zobaczyli.
-Gonić gówniarę nie możemy zostawić jej żywej, bo inaczej doniesie psom na nas!- krzyk łysego echem odbił się od budynków.
Zaczęłam więc biec. Nagle usłyszałam strzały. Ukryłam się za jakimś murem by po chwili biec dalej.
Słyszałam krzyki oraz pojedyncze strzały.
Nagle się zorientowałam, że biegnę do lasu. Las ten znany był z tego ze nawet myśliwi się do niego nie wybierali na dłużej niz jeden dzień i w dodatku nie zagłębiali się zbytnio. Często mówili o wielkich wilkom podobnych stworach przez które nie mogli polować.
Biegłam więc dalej w ten las właśnie gdy trafiła mnie jedna z kul.
Dostałam w prawy bok,  a kula utkwiła w ciele.
Wracamy więc do momentu gdzie zaczęłam:
Biegłam więc w ten las i wpadłam w zagajnik z kolcami. Jak tylko się przedarłam zaczęłam szukaC jakiegoś schronienia ponieważ wiedziałam, że nie dam rady biec dalej.
Po prawej stronie ujrzałam wielkie drzewo w dziurą na tyle dużą, że wlazłam nawet się nie zastanawiając. Położyłam się na ziemi by chwilę odpocząć. Straciłam przytomność nawet nie widziałam kiedy…

Heh

Cześc i czołem wariatki i wariaci orzekam iż bede pisac tu nastęną opowieśc któą zresztą zaczełam wczesniej nigdy jej nie dokończyłama ateraz mam zamiar
Trzymajta kciuki aby mi sie udało
Kocham was i wspierajcie mnie :D:*

środa, 28 stycznia 2015

he he heee

MIAŁAM DZIKĄ NADZIEJĘ na to ze bedzie czytany ten blog pomimo błędów czy innych tam moich potknięć niestety widzę ze czas nie działał na moją korzyść
mimo to nie skasuje tego bloga ale poczekam aż moja wena wróci i zaczne pisac coś nowego czyli ostatnią pod tym adresem opowieść o ludziach których wymyśle.... w domyśle ludzi których znam z mojego otoczenia i wykreuje z nich postacie do opka :P
wybaczcie mi to kochanie <3
buziaki i czekajcie jesli macie ochotę czekać na nastepną opowieśc z mojej dzikiej krainy wyobraźni, ale nie teraz.
dziękuje wszystkim którzy to czytali do tej pory i cierpliwie czekali na to co bedzie dalej.

wtorek, 2 kwietnia 2013

20. W końcu razem na zawsze.

4 lata później...
-Panno Ageho czy masz już gotowy projekt na jutro?- usłyszalam za plecamo głos profesora Garamiego.
-Właściwie to już go skończyłam i oddałam, a czemu pan pyta pnie profesorze?- byłam dość zajęta ponieważ od roku jestem na studiach i musze nadrabiać w dodatku mieszkam w Nowym Yorku. Cudowne miasto muszę stwierdzić.
-Karin się pytała czy może już oddać swój a to podobno jakoś powiązanemacie ze sobą- stanął przedemną. Rosły i dobrze zbudowany mężczyzna po 30-stce. Jakoś mnie nie zdziwił fakt iż jest popularny wśród studentek. 
-Taaa może jej pan spokojnie powiedzieć iż może już oddać panu swoją prace- uśmiechnełam się sztucznie ponieważ chyba jako jedyna nie leciałam na tego faceta co mu najwyraźńiej przeszkadzało.
-No dobra a więc do jutra panno Ageho- pożegnał sie i odszedł do swojej sali.
Westchnełam ciężko. Co za facet i w ogóle dlaczego się mnie uczepił.
Nie wiem w kazdym bądź razie spieszyłam się do domu ponieważ miałam na jutro napisać esej o starożytnej grecji. 
Teraz zapewn się zastanawiacie co ja robię w NY a nie u boku mojego ukochanego Leo. A mianowicie zaraz po tym jak po prosił mnie o ręke i w ogóle spędzaliśmy ze sobą multum czasu. Zawsze razem.
Nie myślałam wtedy nawet o opuszczeniu go nawet na chwilę tak bardzo się bałam, że zniknie.
Zaraz po skończeniu szkoły i dostaniu się na uniwersytet na kierunek psychologii dostałam propozycje wymiany studentów. Co mnie zdziwiło to fakt iż to włąśnie ja miałam jechać a przeciez nie uważałam się za jakąś szczególnie uzdolnioną. Mimo to dostałam te propozycję. Nikomu o niej nie powiedziałam i po przemyśleniu wielu spraw postanowiłam wyjechać.
Oczywiście wyjechałam bez słowa. Dlaczego? Ponieważ bałam się iż Leo bedzie chciał mnie zatrzymać i ja też chciałam sprawdzić moją wytrwałość. Chciałam wiedzieć czy uda mi się z nim rozstać na jakiś czas. 
Nie kontakuje sie z nikim z rodziny, a z Leo szczególnie.
Nie wiem czy wiedzą gdzie jestem, ale teraz chce się realizować.
Na samym początku wielu ludzi na tym wydziale patrzyło na mnie dziwnie ponieważ obca osoba w dodatku na wóżku uczy się znimi i jeszcze jestem rok starsza.
Normalnie można by rzec śmieszna sytaucja, ale się nie przejełam.
-Ageha!- usłyszałam krzyk Karin z drugiego końca korytarza w zółte paski. Dzwiny wzór.
-Co się stało Karin?- odwróciłam się do niej. Jesteśmy razem od początku ponieważ mieszkaniu w akademiku w tym samym pokoju.
-Ktoś cię szukai powiedziałam że mozesz tu być- dopiero teraz zauważyłam że za nią idzie ktoś jeszcze.
nie widziałam go prawie rok. Nie zmienił się szczególnie. Nadal wysoki i przystojny, a jego oczy lśniły zielenią.
-Dziękuje Karin ja już sobie poradze- uśmiechnełam się znów sztucznie ponieważ czułam się cokolwiek nie zręcznie.
-Powinnaś się wstydzić- to były jego pierwsze słowa. Kiwnełam głową. Tak bardzo tęskniłam. Tak bardzo brakowało mi jego głosu, wzroku i ciepła.
-Powinnas była powiedzieć cokolwiek wiesz- kiwnełam głową.
-Jestem wściekły- znów kiwnełam.
-Nie potrafię wybaczyć takiego zachowania- znów kiwnełam. Nie byłam w stanie nic powiedzieć tylko wpatrywałam się wniego jak urzeczona i słuchałam jego ciepłego tembru. Kochałam to u niego. Jego zmartwioną twarz też.
-Jestem pewien iż miałas jakiś ważny powód aby wyjechać bez słowa i gdyby nie fakt iż udało mi sie wyciągnać inforamcje od dziekana gdzie pojechałaąs na tą wymiane to bym pewnie zwariował i wiesz dałem ci czas abyś pierwsza się odezwała ale czekałam i czekałem a ty nic więc postanowiłem iż odpuszcze i przestane nawet o tobie myśleć niestety wciąż nachodziłaś mnie w myślach w snach iw ogóle nie byłem w stanie nawet na chwile o tobie nie myśleć i postanowiłem tu przyjechać- wciąz wpatrzona w niego nie zwracałam uwagi na otoczenie a zaczeło się zbierać dość sporo ludzi i nawet jeśli nie rozumieli słowa bo Leo mówił w naszym ojczystym jezyku to i tak musieli wiedziec ze to sprzeczka zakochanych. Dziewczyny wpatrzone były w niego z iskierkami w oczach ponieważ Leo to naprawde przystojny gościu nawet bardziej niż ten profesorek.
-Powiedz coś wreście!- krzyknął zły na mnie ponieważ ani razu sie nie odezwałam.
A jedyne co mi przychodziło do głowy to 
- Kocham cię wiesz- tym razem uśmiechnełam się ciepło i bez sztuczności.
Leo zaszokowany moim wyznaniem stał jak mur i nie był w stanie nic powiedzieć.
Po chwili odchrząknął i podrapał sie po głowie jak mały dzieciak heh i spojrzał namnie.
-Powinnas byłą mi powiedzieć przeciez nie byłbym zły ze chcesz się realizować i w ogóle a nawet starałbym sie znaleźć coś tutaj na ten czas abyśmy sie nie rozstawali- i tu własnie jest pies pogrzebany ja chciałam się się rozstać ponieważ bałam się iż on sie mną znudzi albo ja nim co mnie przerażało.
Spuściłam głowę.
-Widzisz Leo to co ci teraz powiem może ci się wydawać dziwne i szokujące ale ja właśnie chciałam się rozstać na jakiś czas aby sprawidzić czy uda nam sie na jakiś czas być z dala od siebie mając świadomość o sobie i że bardzo się kocham i w ogóle- kiedy to mówiłam widdziałam na jego twarzy nie to czego się spodziewałam. Mysalłam ze bedzie wsciekły lub chocby zszokowany ale on był szczęśliwy i uśmiechnięty.
-Głupiutka- podszedł do mnie i pocałował z pasją. Usłszałam głosne okzyki i klaskanie rekoma co uświadomiło nam iz jestesmy na środku korytarza pełnego ludzi.
Szybko się stamtąd zabraliśmy i udaliśmy się do mojego pokoju w akademiku. Nie ma problemów z goścmi więc i nie musiałam się wstydzić iż jakiś gość do mnie przychodzi.
-A więc co masz mi do powiedzenia?- siedział na moim łóżku i spoglądał na mnie z dość już smutnym wzrokiem.
-Wiesz wiedziałam, że w końcu sie spotkamy i ze bede musiała mieć poważne argumenty aby ci wszystko wyjaśnić ale wiesz ja ci już powiedziałam dlaczego wyjechałam w dodatku bałam się że się sobą znudzimy spędzając tyle czasu razem i w ogóle ale wiesz mimo to wciąż cię kocham- uśmiecnełam sie do niego i przesiadłam się z wóżka na łżóko tuż obok niego. Nawet jak zaproponował mi pomoc odmóiłam juz potrafie o siebie zadbać.
-Przez cały czas jaki razem spędzaliśmy czułam sie niezwykle szczęśłiwa ale zaczeło mi czegoś brakować a mianowicie własnej przestrzeni i własnego życia takiej iskry tajemniczości wiesz w dodatku gdy wiedzieliśmy o sobie coraz więcej i więcej zaczełam się bać że się sobą znudzimy a to mnie przeraziło nie chce ci tego drugi raz tłumaczyć ale dzięki temu dystansowi poczółąm jak bardzo za tobą tęsknie iw ogóle jak bardzo mi ciebie brakuje- gdy tak mówiłam siedział obok i nic nie mówił tylko wzdychał, a gdy skończyłam przytulił mnie i pocałował.
-Doskonale to rozumiem ale wiesz ja własnie przez ten czas zanim się obudziłaś i zanim zaczeliśmy ze sobą rozmawiać tak bardzo cierpiałem wiedząc o tobie i niemogąc z tobą być tak jak powinienem dlatego też tak bardzo mi zależało aby się z tobą nie rozstawać skoro już mogliśmy być razem- jego stłumiony głos brzmiał tak smutno a jego oddech taki gorący na mojej szyji  sprawił iz się lekko podnieciłam. Wiem wiem w takiej chwili sie podniecać ale co ja moge poradzić. Przez cały czas jaki sędziliśmy razem Leo ani razu nie zrobił kroku abyśmy się prawde móiąc ze sobą przespali. Były pieszczoty i często się całowaliśmy ale no żadnego seksu. Zaczełam się zastanawiać czy to aby nie moja wina ponieważ jeżdże na wóżku i może nie jestem jakoś tak seksowna?
Sama nie wiem. Z tego powodu w sumie też chciałam się oddalić.
Teraz gdy mnie tak przytula a jego oddech tak goracy dotykał mojej szyji oraz jego usta ocierające się o moją skóre wprawiały mnie w lekkie drżenie podniecenia. Byłam na granicy ale tego nie mogłam mu powiedziec poniewaz bałam się że mnie zostawi lub wymysli jakiś powód aby tego ne robić. Więc siedziałam tak i wdychałam jego zapach jednocześnie czując podniecenie rosnące z każda chwilą. Leo nie robił nic tylko mnie przytulał od czasu do czasu ocierając się o mnie nosem lub wargami.
Mało co nie oszalłam przez to.
-Leo jest coś o czym chce pogadać- szepnełam mu do ucha jednocześnie próbując go odepchnąć.
Jednak on nie zareagował. W  tym momencie milion myśli przebiegło mi przez głowe.
Ostatnia jaka była to że może on chce się ze mna przespać ale coś go powstrzymuje. Nagle poczułam jak jego ręka wedruje po moim brzuchu. Zachichotałam ponieważ mam gilgotki.
Powinniśmy byliz robić to już dawno temu ale nie chciałem na ciebie naciskać a potem się bałem, że nie bedziesz chciała ale sam byłem takim kretynem niczego nie widząc lub udając że nie widze noż kurde- popchnął mnie na łżóko i zaczął całowąc z pasją. Zaskoczył mnie ale i ucieszył. Oddałam mu się cała. No trochę się naczekałam więc musiałam się nacieszyć. Na szczęście mojej współlokatorki nie było do wieczora za co byłam jej wdzięczna.
-To co wrócisz ze mną do domu?- zapytał gdy już po wszystkim siedzieliśmy spokojnie i piliśmy herbatę.
-Nie wróce dopoki nie skończe tu swojego roku a więc dopiero w czerwcu heh- zaśmiałam się gdy zobaczyłam jego kwaśną minę. 
-Tego się spodziewałem więc nawet się nie kłóce ale tym razem się odzywaj- szepnął czule i mnie pocałoał. 
Nic nie mogłam poradzić na fakt iz jednak kocham tego faceta do szaleństwa.
Nie pozostało nam nic tylko porozmawiać o całym tym czasie jaki nam minął na tej rozłące ale na to mamy przeciez całą noc.

***************
Kochani moi w końcu koniec. Mam nadzieję iż was nie rozczarowąłm i ze ta opowieść w jakiś sposób do was dotarła i n ie jesteście zbyt zmęczeni czekaniem lub nudzeniem się przy każdym rozdziale. Serdecznie dziękuje za wszelskie komentarze jak i słowa krytyki. Dage Ree t zwłacza powinnaś na nie zasłóżyć dzięki tobie sama zaczełam patrzec jak pisze i buziak ci się nalżey ze ci się chciało:*...
Serdecznie was wszystkim pozdrawiam i uściski pozostawiam wam:D
Wasza Ognista vs Bogusia vs Nanami...
Kocham was i mam nadzieje ze jeszcze coś napisze:D

sobota, 2 lutego 2013

19. Teraz już wiem kim dla mnie jesteś...


Przez kilka następnych dni nie wychodziłam z pokoju. Tylko mama mogła do mnie wejść. Nikomu innemu na to nie pozwalałam. Nie miałam na to ochoty. Leo dzwonił codziennie z prośbą o rozmowę ale jak prosiłam moją mamę cały czas odmawiała mówiąc iż nie mam ochoty. W końcu minął tydzień, a ja nadal siedziałam w swoim pokoju. Jakoś wiedziałam, że to tchórzostwo z mojej strony mimo to nie umiałam się przemóc aby wyjść.
Jednakże tego dnia coś mi kazało wyjść. Ubrałam się i wyjechałam na wózku z domu. Nikt nie zauważył.
Pojechałam do parku. Nie wiem czemu właśnie tam, ale coś w środku mnie samo mnie tu przyprowadziło.
Stanęłam przy huśtawkach. Miejsce gdzie zobaczyłam Leo po raz pierwszy.
-Ech jak to wszystko mogło się wydarzyć?- zapytałam sama siebie nie oczekując żadnej odpowiedzi. Jednak odpowiedź nadeszła i to z dość nieoczekiwanej strony.
Nagle wokół mnie zrobiło się niesamowicie lazurowo. Jakbym była w jakiejś przestrzeni. Rozejrzałam się i niczego oprócz tego pięknego koloru nie widziałam.
-Powinnaś już sobie przypomnieć- usłyszałam nagle głos. Przede mną ukazał się smok. Był biały. Obok niego stała dziewczyna i uśmiechała się do mnie ciepło. Znałam ją. Wyglądała identycznie jak ja. Miała białe włosy.
-Wiesz kim jestem prawda?- jej twarz biła ciepłem.
-Tak ale dlaczego?- nie wiedziałam co mam zrobić. Podeszła do mnie.
-Wiem jak się czujesz ale wiedz że ja zawsze byłam w tobie ale musiałam zostać zapomniana- biały smok skinął głową.
-Dlaczego?- tak wiele pytań a ja to tylko umiałam zadać.
-Widzisz tak naprawdę żyjemy w dwóch różnych światach ja pochodzę z krainy gdzie są tacy ludzie posiadający energie zwaną "cytem" a ty żyjesz w świecie gdzie o czymś takim pisze się tylko bajki, ale jesteśmy jednością połączone tym samym losem i życiem, a i jeszcze kochamy tak samo a widząc twój trud zrozumienia wszystkiego postanowiłam w końcu wrócić do twojej pamięci abyś mogła w końcu być z nim- uśmiechnęła się lekko.
-To prawda że zakochałaś się w nim a mimo to odmówiłaś mu ręki?- nie wiem czemu zadałam to pytanie.
-Tak to było dość ciekawe ale starał się dla mnie tak bardzo więc w końcu musiałam mu ulec zwłaszcza że nie umiałam bez niego żyć- tym razem na jej twarzy pojawił się smutek.
-Gdy ty byłaś w śpiączce żyłaś we mnie ale nieświadoma dlatego tuż po przebudzeniu zapomniałaś o wszystkim ponieważ dla ciebie to był sen zaś dla mnie prawdziwe życie ale jak znów połączymy się ja nie wrócę do swojego świata ponieważ w tamtym świeicie ja już nie żyje ale ty za to możesz żyć dalej ze mną w sobie- dotknęła mnie w miejscy gdzie było moje serce.
-Myślisz że ja się połączymy to wszystkie te wspomnienia wrócą i będę w stanie w końcu zrozumieć Leo?- zapytałam trochę smutnym głosem.
-Tak jestem tego pewna- jej uśmiech był taki ciepły. Nie wiedziałam, że potrafię tak się uśmiechać. Widać potrafię.
-Dziękuje ci za to że mnie chroniłaś przez cały ten czas- tym razem skierowała się ku smokowi.
-Widziałam jak bardzo ci zależało aby ona mogła żyć swoim własnym życiem skąd mogłam wiedzieć iż twój mąż nie przestanie cię szukać nawet w jej świecie- smok ukazał na pysku coś na kształt uśmiechu.
-Mam nadziejże zwrócą ci twoje dzieci a ty tez będziesz szczęśliwa- białowłosa przytuliła się do smoka po czym podeszła do mnie i podała mi dłoń. Złapałam ją i nagle wszystko zniknęło. Zamrugałam kilka razy i zobaczyłam jak siedzę na wózku w parku tuż obok huśtawki.
-Wróciłam ale to było dziwne- szepnełam. Nagle tuż obok mnie pojawił się nie kto inny jak Leo. Moje serce zalało ciepło.
-Jezu wszyscy się martwili gdy tak nagle zniknęłaś- podszedł i uścisnął mnie mocno. Nie broniłam się co go zdziwiło ale i ucieszyło.
-Jak się domyśliłeś że tu będę?- spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Coś w środku mnie samego mówiło mi że tu będziesz- wiedziałam że to powie ale mimo wszystko udawałam zdziwioną. Moją głowę zalały wszystkie wspomnienia jakie mi przekazała moja druga ja.
-Powiedz mi dlaczego teraz masz na imię Leo?- tym razem ujrzałam szok na jego twarzy by po chwili ujrzeć szczęście.
-Ageha już wszystko pamiętasz?- skinęłam głową.
-Wróciłam do samej siebie ponieważ to ty mnie odnalazłeś- uśmiechnęłam się z ciepłem w sercu.
-Agi skarbie jak się cieszę- przytulił mnie znowu.
-No dobrze ale odpowiedz mi na pytanie- usiadł na ławce tuz obok huśtawek.
-Właściwie to było tak że ja któregoś dnia tak po prostu obudziłem się z wszystkimi tymi wspomnieniami, fakt iż mam na imię Leo a nie Yu to już kwestia moich rodziców- tu się zaśmiał.
-Powiem szczerze ze nie umiałem sobie poradzić na początku z tym wszystkim tak jak ty ale szybko zrozumiałem że nie mam co z tym walczyć w dodatku w tym świecie nie mamy jak wziąć ślubu przed osiemnastką dlatego też umiałem zrobić tylko to zdjęcie na komputerze dzięki twojej siostrze Nanami która dała mi jedno z twoich- tu spojrzałam zdziwiona.
-Jak to możliwe że znałeś moją siostrę?- zaśmiała się.
-Widzę że ci jeszcze nie powiedziała a mianowicie ona i mój brat chodzili ze sobą gdy ty byłaś w śpiączce mieli ten sam powód co my ale teraz jest tak że Nana ma kogoś innego a Yu nie może tego tak do końca przeboleć a wydaje się że mój brat to ten sam chłopak który się z nią ożenił w tamtym świecie tylko Nana nie potrafi się z tym pogodzić albo czeka sam nie wiem- podrapał się po głowie zakłopotany.
-Rozumiem czyli Yu to inaczej Sham tak?- Leo skinął głową.
-Yu powiedział mi że miał to samo co ja ale wcześniej więc jakoś tak mi pomógł gdy już sobie nie radziłem- złapał moją dłoń i ścisnął ją mocno.
-Wiesz zastanawia mnie jedno dlaczego moja rodzina wcale się nie przejęła tak bardzo po moim przebudzeniu ze śpiączki- Leo zdziwiony spojrzał na mnie.
-To oni ci nic nie powiedzieli? Jakie to dziwne myślałem że już ci powiedzieli ale najwyraźniej nie- wstał i stanął za mną. Po chwili poczułam jak wózek zaczął się poruszać.
Pojechaliśmy do mojego domu a tam wszyscy czekali na mnie nawet ojciec który to przeważnie do domu wracał późnym wieczorem.
-Ageha skarbie nawet nie wiesz jak bardzo się martwiliśmy- moja mama przytuliła się do mnie.
-Oj mamuś nic mi nie jest naprawdę a to Leo mnie znalazł- wskazałam na niego.
-Czyli jednak co w końcu nie dało się tego ukryć co- usłyszałam głos ojca.
-Tak panie Nonohara mimo wszystko nawet tutaj jesteśmy razem- Leo się uśmiechnął. Popatrzyłam zdziwiona.
-Ale o co wam teraz chodzi?- wolałam żeby niczego przede mną nie ukrywali.
Moja mama wzięła mnie na bok i wszystko wytłumaczyła. Mianowicie moja rodzina cała znała ogólną sprawę z drugim światem i sami tez jakby się przebudzili będąc już w tym świecie i czekali tylko aż się obudzę. Potem jak się okazało ze nic nie pamiętam udawali przede mną że o niczym nie mają pojęcia tak abym nie czuła się dziwnie.
-No to nieźle się złożyło- stwierdziłam tylko.
-No to teraz musicie tylko czekać aż Ageha skończy 18 lat bo szybciej to wy ślubu nie weźmiecie- Nana tylko głośno powiedziała to co większość myślała.
Wiedziałam że skoro już wszystko pamiętam to moje uczucia się nie zmienią. Spojrzałam na Nanę i zrozumiałam jedno ona tez czekała na to aby połączyć się ze swoim ukochanym w tym świecie.
-Nana nie powinnaś była na mnie czekać- spojrzała na mnie z wdzięcznością i wybiegła z domu.
-A ta gdzie leci?- zapytał tata.
-Do swojego ukochanego- Mari bezpośrednia jak nigdy nie była w drugim świecie.
Zaśmialiśmy się tylko. Leo podszedł do mnie.
-Możemy teraz zostać sami?- zapytał szeptem.
-Jasne zaprowadzę cię do mojego pokoju- zaczęłam jechać w stronę mojego pokoju. Leo szedł za mną.
Gdy już naleźliśmy się w środku rozejrzał się tylko i uśmiechnął.
-Co się śmiejesz to jest pokój  nastolatki czego oczekiwałeś- on tylko usiadł obok mnie na łóżku.
-Właściwie to miałem poczekać ale skoro nawet twój ojciec powiedział że i tak musisz poczekać to zrobię to teraz- uklęknął przede mną.
-Co chcesz zrobić?- byłam zdziwiona jego zachowaniem.
-Słuchaj uważnie ponieważ powiem to tylko dzisiaj i teraz- złapał mnie za ręce i uśmiechnął się.
-Tak?- spojrzałam na niego z miłością jaką czułam w sercu. No właśnie przecież kocham go jako ja z tamtego świata i ja z tego świata. Nie powinnam się więc dziwić niczemu co jest z nim związane.
-Moja droga Ageho czy ty jako jedyne serce w mojej piersi jako jedyne światło w moim życiu sprawisz m i tę radość i zgodzisz się spędzić ze mną resztę swojego życia jako moja żona?- słowa tak uroczyste i jednocześnie tak słodkie w jego ustach brzmiały jak najpiękniejsza melodia. Poczułam, że zaraz się rozpłacze.
-Tak- wyszeptałam przez zaciśnięte gardło- tak tak tak- przytuliłam go mocno do siebie a on tylko uśmiechnął się szczęśliwy a potem pocałował mnie mocno i namiętnie.

************************************
tak to ja i nowy rozdział oby się spodobał... piszcie czekam na wszelkie komentarze zwłaszcza że to już przed ostatni.... 20 rozdział będzie ostatnim ponieważ nie mam już pomysłu ja pisać dalej tę zawiłą historie... buziaczki dobre duszki:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*